Pierwszy tydzień lipca zaczął się od czegoś, co zmienia domyślny model na kontach Free i Pro, więc od tego lecimy.
Sonnet 5 wchodzi jako domyślny model
30 czerwca Anthropic wypuścił Sonnet 5 i od razu ustawił go jako domyślny model na planach Free i Pro (Max, Team i Enterprise też mają do niego dostęp, tylko trzeba go samemu wybrać). To model, który ze wszystkich Sonnetów do tej pory najlepiej obsługuje agentów: lepiej planuje wieloetapowe zadania, sprawniej korzysta z narzędzi typu przeglądarka czy terminal i rzadziej gubi wątek przy dłuższej, autonomicznej pracy, czyli robi rzeczy, które jeszcze niedawno wymagały większego i droższego modelu.
Cena startowa to 2 USD za milion tokenów wejściowych i 10 USD za wyjściowe, i to obowiązuje do 31 sierpnia, potem wraca do standardowych 3 i 15 USD. TechCrunch nazwał to „tańszym sposobem na uruchamianie agentów”, i to trafne podsumowanie, bo dotychczas ten poziom autonomii kosztował realnie więcej. Jeśli korzystasz z planu Free albo Pro, prawdopodobnie już teraz gadasz z Sonnetem 5, nawet jeśli nikt ci tego nie ogłosił fanfarami w aplikacji.
Warto sprawdzić w /model, czy faktycznie na nim jesteś, zwłaszcza jeśli z przyzwyczajenia ręcznie wymuszasz Opusa przy każdym zadaniu. Do rutynowej pracy, refaktoryzacji, pisania testów, drobnych poprawek, Sonnet 5 wystarczy z naddatkiem, a przy obecnej cenie promocyjnej różnica w rachunku potrafi być spora. Opusa zostawiłbym na te momenty, kiedy naprawdę potrzebujesz najwyższej jakości rozumowania, nie na domyślne ustawienie do wszystkiego.
Claude Science, czyli Claude wchodzi do laboratorium
Tego samego tygodnia Anthropic ogłosił Claude Science, wersję zoptymalizowaną pod pracę w laboratoriach naukowych, ze szczególnym naciskiem na przemysł farmaceutyczny. Chodzi o coś więcej niż zwykły czat z modelem: Claude Science ma pomagać w projektowaniu eksperymentów, analizie danych z sekwencjonowania czy przeglądaniu literatury naukowej w tempie, które dla pojedynczego zespołu badawczego byłoby nierealne.
Nie jest to coś, z czego skorzysta większość czytelników tego bloga, ale dobrze pokazuje kierunek, w którym Anthropic ciągnie model poza samo kodowanie. To pierwszy konkretny sygnał, że Anthropic może iść w stronę wariantów Claude dopasowanych do konkretnej branży, zamiast trzymania się jednego uniwersalnego produktu dla wszystkich, i warto to obserwować, bo podobny ruch może w końcu dotknąć też narzędzi bardziej związanych z automatyzacją firmową. Jeśli pracujesz z klientem z branży medycznej czy farmaceutycznej, to dobry moment, żeby zapytać, czy już o tym słyszeli, zanim usłyszą to od kogoś innego.
Claude Code: ostrzeżenie przed wygasłym logowaniem
Z changeloga tego tygodnia dwie drobne, ale realnie przydatne zmiany. W wersji 2.1.202 doszło ustawienie „Dynamic workflow size”, którym kontrolujesz sugerowaną liczbę agentów w dynamicznych workflowach, czyli masz teraz większy wpływ na to, czy Claude Code rozbija zadanie na dwa agenty, czy na dziesięć. Jeśli zauważasz, że dynamiczne workflow’y potrafią się rozjechać na więcej równoległych agentów, niż potrzeba, i przez to zjadać token bez wyraźnej korzyści, to ustawienie w końcu daje na to wpływ, zamiast zdawania się wyłącznie na osąd modelu.
Dzień później, w 2.1.203, Claude Code zaczął ostrzegać, zanim wygaśnie ci logowanie. Brzmi jak drobiazg, dopóki nie stracisz sesji w połowie długiego zadania, bo token się właśnie unieważnił, zupełnie bez ostrzeżenia. Teraz dostajesz uprzedzenie, zanim to się stanie, więc zdążysz się zalogować ponownie bez utraty kontekstu pracy.
Claude Code sprząta rozrośnięty CLAUDE.md
Ciekawsza zmiana przyszła w 2.1.206, dziewiątego lipca: /doctor nauczył się proponować przycięcie rozrośniętego, zacommitowanego CLAUDE.md, jeśli masz go w repo. To realny problem, z którym mierzy się chyba każdy, kto dłużej pracuje z Claude Code, bo plik instrukcji rośnie z każdą sesją, każdą nową regułą, każdym wyjątkiem od reguły, aż w końcu robi się z niego ściana tekstu, którą model musi przeczytać przy każdym uruchomieniu, zamiast realnie z niej korzystać. Sami regularnie robimy podobny przegląd naszych własnych plików instrukcji, więc szczerze polecam odpalić /doctor jeszcze w tym tygodniu, zamiast czekać, aż plik urośnie na tyle, że przycinanie go stanie się osobnym, bolesnym projektem.
Przy okazji /commit-push-pr zaczął automatycznie zatwierdzać git push do skonfigurowanego zdalnego repozytorium, więc jedno kliknięcie mniej przy każdym commicie. Drobne zmiany, ale to właśnie z takich detali składa się różnica między narzędziem, które trzeba pilnować, a takim, które po prostu robi swoje.
Na koniec: AI, które słucha lasu deszczowego
7 lipca WILDLABS rozdało nagrody 2026: 360 tysięcy dolarów rozdzielone na 16 projektów technologii ochrony przyrody. Najbardziej zapadł mi w pamięć projekt kobiet z ludu Shuar w Amazonii, które razem z badaczami budują otwarte klasyfikatory dźwięków oparte na własnej, lokalnej wiedzy o lesie, żeby wspierać jednocześnie badania naukowe i restaurację lasu deszczowego prowadzoną przez ich własną społeczność.
Osobno warto wspomnieć o inicjatywie monitorującej zagrożone pingwiny Humboldta w Peru, która działa wyłącznie po dźwięku, bez potrzeby łapania czy niepokojenia zwierząt. Jak ujął to szef WILDLABS, bioakustyka to zdecydowanie duży trend tego roku: łączenie tanich czujników dźwiękowych, AI i lokalnej wiedzy w sposoby, które jeszcze kilka lat temu wymagałyby drogiego sprzętu i miesięcy pracy w terenie. To akurat ten typ zastosowania AI, który warto mieć w tyle głowy, kiedy ktoś mówi, że sztuczna inteligencja to głównie generowanie treści i zabieranie pracy: czasem to po prostu tańszy sposób na usłyszenie czegoś, czego wcześniej nie dało się usłyszeć wcale.